Dariusz Szymaniak

Dariusz Szymaniak aktor

Skopiuj link do profilu
Rok urodzenia: 1969
Wzrost: 175 cm
Oczy: niebieskie
Języki: angielski na poziomie C1

Dodatkowe atuty:

  • prawo jazdy kat. B

Żeby zdawać do Szkoły Teatralnej zdecydował się mając 20 lat, więc nie napisał „już w podstawówce…” itp.

Dostał się do Szkoły Aktorskiej za drugim razem. Bez żalu porzucił studia plastyczne w Instytucie Wychowania Artystycznego w Lublinie, swoim rodzinnym mieście, gdzie przez trzy lata studiował oprócz malarstwa, grafiki, rysunku, rzeźby, fotografii, również historię sztuki, pedagogikę, socjologię, estetykę i psychologię, którą efektownie oblał… I zamiast zostać nauczycielem plastyki, został aktorem.

Studia aktorskie były dla niego fantastycznym czasem obcowania na co dzień z wybitnymi osobowościami teatru : Anna Polony, Jerzy Jarocki, Krzysztof Globisz i wielu innych, o których mógłby długo opowiadać. Tuż przed studiami w Krakowie poznał swoją żonę Monikę. Są razem trzydzieści lat.

Po studiach aktorskich zostali oboje przyjęci do Teatru Wybrzeże w Gdańsku, gdzie grał przez 18 lat.

A potem odszedł z Wybrzeża do Teatru Miejskiego w Gdyni. Odszedł, bo zawsze szukał i szuka dalej nowych wyzwań. Nie lubi rutyny, przewidywalności, zaszufladkowania. Cóż, taki już jest…

Największe wyzwanie w Wybrzeżu? Rola Marka Rothko w „Red” Johna Logana zagrana po angielsku, już gościnnie na małej scenie. Zagrał ją w studenckim teatrze Maybe Theater. Ta rola, jak mówi, coś w nim na trwałe zmieniła.

Największe wyzwanie w Teatrze Miejskim? Rola Ojca w „Zabójstwie Króla” Piera Paolo Pasoliniego. Bardzo dużo się do niej przygotowywał, i było to czasem trudne emocjonalnie do zniesienia…

Dlaczego mówi o tych rolach w teatrze? Bo one w największym stopniu ukształtowały go jako aktora, choć zagrane były tylko po kilkanaście razy…

Chyba przez te trzydzieści lat w teatrze zagrał około stu ról. Nie wie dokładnie, nie chce mu się liczyć 🙂

Od 2003 roku uczy aktorstwa najpierw w Studium Wokalno-Aktorskim w Gdyni, a potem od 2009 r. na Wydziale-Wokalno-Aktorskim Akademii Muzycznej w Gdańsku, gdzie dopisano mu przed imieniem i nazwiskiem „dr hab.”

Aktorstwo jest dla niego sposobem na życie. Bo nie sądzi, że można je od życia oddzielić. Aktorstwo to spotkania z ludźmi, to nawiązywanie relacji, to wzajemne inspirowanie się i poszukiwanie prawdy, mimo, że jest ulotna i często nie do odnalezienia…

Aktorstwo bywa czasem piękne 🙂

 

W filmie zagrał kilka epizodów:
https://www.filmweb.pl/person/Dariusz+Szymaniak-6854/filmography

„Na drugim roku studiów aktorskich w Krakowie zostałem wybrany do „Listy Schindlera” Stevena Spielberga, pewnie przez to jak byłem chudy, bo ważyłem coś około 53 kilogramów… Spędziłem cały dzień na planie patrząc na setki statystów, którzy męczyli się w upale, a podczas ujęcia grali przenikliwy chłód. Ja miałem swoją kwestię „This is the Brinlitz line…” i w końcu wpinają mi mikroport, wchodzę na plan, widzę Spielberga (!) i głównych bohaterów filmu. Reżyser pyta „What’s your station?”. Przytomnie odpowiadam „Brinlitz!” Przychodzi do ujęcia i… Spielberg się wścieka, rzuca słuchawkami, jest niezadowolony z jednego z aktorów, który ma wysyłać ludzi do obozu. Zmienia plany… Scena wypada…Uprzejmi dźwiękowcy odpinają mi mikroport… Mój dzień się skończył… Ale nazwisko w obsadzie pozostało 🙂

Aha, a za honorarium kupiłem obrączki, bo parę miesięcy później pobraliśmy się z Moniką 🙂 ”

Ma dwójkę dorosłych dzieci, syna i córkę. Ma psa Aleksa, którego uratował od schroniska, podobnie jak Roniego, mieszańca-kanapowca-indywidualistę, który był z nimi przez siedem lat, do swojej śmierci…

Ma jeszcze kilka pasji: tygodniowe spływy kajakowe z jego dwoma przyjaciółmi. Na rzekach spędził razem prawie pięć miesięcy. Lubi uczyć się języków obcych, poznawać nowe kultury. Lubi poranne espresso, lubi rytuały, lubi serial „Szpital New Amsterdam” i łatwo się wzrusza.

↓ Skopiuj link